Obawa przed inwestycjami

Ryzyko winoW Polsce panuje powszechna obawa przed inwestycjami. Z drugiej zaś strony zachodzi coraz większa konieczność, by właśnie za pomocą różnorodnych inwestycji pomnażać majątek. Skąd taka konieczność? Związane jest to chociażby z reformą systemu emerytalnego. Polacy powinni zacząć oszczędzać oraz znaleźć sposób na to by na tych oszczędnościach zarabiać.

Skąd duża niechęć do inwestycji i tak duże obawy z nimi związane? Oczywiście pierwszym powodem jest niewiedza. I w tym wypadku obawy są słuszne. Nie wiemy jak, w co i kiedy inwestować, nie wiemy nawet jaka lokata jest opłacalna, a co dopiero tu mówić o inwestycji w akcje czy obligacje. Skąd taka sytuacja?

Niestety zawodzi już szkoła. Uczy nas liczyć, ale o przedsiębiorczości wiemy tyle, ile przysłowiowy kot napłakał. Wiedza o inwestycjach to wiedza, którą w naszym kraju każdy zdobywa sam. Na poziom specjalisty wchodzą naprawdę nieliczni. Powinno być zupełnie inaczej. Powinniśmy mieć podstawową wiedzę, która pozwoliłaby nam w dorosłym życiu mądrze i właściwie inwestować już pierwsze zarobione pieniądze. Tymczasem pozbawieni tej podstawowej wiedzy młodzi ludzie są zagrożeni różnymi pułapkami, w tym popadnięciem w spiral ę długów czy utratą wszystkich oszczędności.

Oczywiście nie da się całości problemu rozwiązać jednym ruchem. Konieczne jest tu długoletnie wielofazowe działanie. Po pierwsze trzeba zacząć od szkół. Po drugie trzeba zadbać, by dorosłe osoby, które teraz chciałby inwestować, wiedziały jak to robić. Potrzebny jest więc dostęp do podstawowej wiedzy. Tak, byśmy nie szukali „po omacku” w Internecie, na różnych forach. Powinniśmy mieć dostęp do ogólnej, prawdziwej, rzetelnej informacji.

Oczywiście cześć problemów wynika z naszego zaniedbania, przyzwyczajeń i stereotypów. Myślimy o bankach ze sporą dozą nieufności, a o ludziach pracujących na giełdzie – jak o oszustach. Ten sposób myślenia pewnie długo się nie zmieni, bo zaufania nie mamy nawet do własnego państwa. Widać to chociażby po niechęci z jaką inwestujemy w obligacje. Co ciekawe, jesteśmy na szarym końcu Europy, jeśli chodzi w ogóle o procentowy udział w społeczeństwie osób posiadających konta bankowe. Wynika z tego, że wielu z nas wydaje miesiąc w miesiąc wszystkie zarobione pieniądze, nie odkładając przez lata nawet złotówki. Mówiąc obrazowo – ufamy bardziej swojej szufladzie niż bankowi. Nieszczególnie interesują nas zwykłe konta bankowe, tym trudniej jest więc przekonać przeciętnego Polaka do poważnej rozmowy na temat oszczędności i inwestycji.

Tymczasem coraz więcej słyszymy o konieczności mądrego inwestowania swoich oszczędności. Jak jednak tego dokonać skoro nasze doświadczenie odnośnie jakichkolwiek inwestycji ogranicza się do pogłosek? Zanim zaczniemy narzekać na ten stan rzeczy, powinniśmy przyjrzeć się swoim działaniom. Czy rzeczywiście dokonujemy działań finansowych w sposób przemyślany? Czy opieramy swoje działania na wiedzy, czy na intuicji. Czy próbujemy zdobyć stosowną wiedzę? Możliwości dziś jest dużo i powinniśmy o tym pomyśleć, by nasze dzieci mogły brać z nas przykład.